Ślub na tapecie !

Dziś krótko i na temat, chociaż dawno nie pisałam ! 🙂

Ślub u mnie na tapecie.

Mój własny miałam 3 lata temu, więc to nie ten jest na tapecie !

W tym roku byłam na dwóch fajnych ślubach i przyglądałam się jak wygląda praca fotografa ślubnego, próbowałam się postawić w jego sytuacji i dowiedzieć się, co musi posiadać, jaki sprzęt, kiedy robi zdjęcia bo przecież nie cały czas, ogólnie jak działa podczas tej najważniejszej dla dwojga ludzi uroczystości.

Będąc jednak gościem na ślubie i weselu trudno wejść w skórę fotografa.

Dlatego zapragnęłam sprawdzić jak to jest naprawdę.

Zapisałam się więc na Warsztaty dla Fotografów Ślubnych w Złodziejewie 🙂

To był intensywny czas:

Niedziela wieczór – Omówienie naszego dotychczasowego portfolio przez prowadzącego warsztaty Karola Kalinowskiego do późnych godzin nocnych. Ogniska integracyjnego nie zdążyliśmy zorganizować, ale nikt nie narzekał. Każdy chciał wyciągnąć z warsztatów jak najwięcej.

Poniedziałek – Praca z pozującą dla nas młodą parą : Angeliką i Tomkiem, którzy planują ślub za rok ale będą już mieć przećwiczone świetnie swoje role. Wszystko po kolei a więc: przygotowania, uroczystość w kościele i zdjęcia w plenerze. Każdy z uczestników miał możliwość fotografowania tych najważniejszych momentów. Po wszystkim wykład księdza Sylwestra Warzyńskiego z Diecezji Bydgoskiej, który uświadomił nam kiedy warto, a kiedy nie ma najmniejszego sensu robić zdjęć podczas mszy świętej ślubnej. Po tym spotkaniu otrzymałam upoważnienie do fotografowania w czasie uroczystości liturgicznych i bardzo się z tego cieszę.

Nie, nie … to jeszcze nie był koniec poniedziałku. Na zakończenie selekcja zdjęć zrobionych tego dnia i omówienie ich przez Karola.

Znowu kończymy zajęcia w okolicach północy 🙂 Każdy marzy tylko o swoim łóżku.

We wtorek podsumowanie, omówienie najważniejszych spraw ślubno-kościelnych jeszcze raz krok po kroku aby wiedza została utrwalona.

Przez całe warsztaty towarzyszyło nam po prostu przepyszne jedzenie z miejscowej kuchni. Przepisy na serwowane zupy są podobno na stronie Złodziejewa i muszę tam koniecznie zajrzeć. Nie wspominając o codziennej porcji ciasta do kawki. Mój organizm kobiety ciężarnej był mocno usatysfakcjonowany. Nad wszystkim czuwała organizatorka warsztatów Marcelina Oczkowska. Jeszcze upominki na koniec dostaliśmy. Po zaznaniu takiej atmosfery na warsztatach ciężko będzie tam nie wrócić. 🙂

Cóż muszę potwierdzić opinię przeczytaną wcześniej o warsztatach w Złodziejewie: Najlepiej wydane pieniądze 🙂

Dziękuję bardzo za ten magiczny i cenny dla mnie czas.

Tematy ślubne będą powracać na mojej stronie, taką właśnie mam nadzieję 🙂

Prezentuję Wam kochani moje skromne dokonania z tych właśnie warsztatów:

5 komentarzy

  1. Fantastyczne warsztaty. Myślę, że warto je przeżyć nawet bez planowania zawodowej fotografii ślubnej. Nie wiedziałam też, że trzeba mieć upoważnienie, by robić zdjęcia podczas ceremonii.

  2. Korciło mnie już nie raz na te warsztaty w Złodziejewie i niekoniecznie na te konkretne, bo ofertę mają naprawdę szeroką. Chyba mam kolejny powód na liście by z nich skorzystać. 😉

Odpowiedz na „Bielecki.esAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *