Zupełnie inne poranki

neverenderstory/ Marzec 26, 2017/ Bez kategorii

Poranki są teraz zupełnie inne niż kiedyś. Nie należę do rannych Ptaszków. Nigdy też nie spałam do 12, bez przesady, no chyba że po imprezie. Te czasy jednak minęły. Tak tak, Ci, którzy są Rodzicami już dobrze czują do czego zmierzam.

Odkąd w moim życiu pojawiło się Dziecko. Edi. Ukochany synek. Wstaję, kiedy on akurat tego potrzebuję. Mimo, że staram kłaść się wcześniej, czasami godzina 6 wypada w jakiejś totalnie złej fazie mojego snu i zwlekam się z łóżka z ukrywaną przed Maluchem złością. Jestem wtedy w stanie tylko paść na kanapie i tak tak (teraz możecie mnie zlinczować) odpalić baje w TV.

Otóż słyszałam od Męża mego: „Pogódź się z tym”, będziesz niewyspana i tak już musi być. Okej ja się z tym pogodziłam, ale jednak kiedy wypada ta najgorsza faza snu, kiedy tak bardzo chcesz się wtulać w podusię, jest ciężko.

Mogłabym ten wczesny poranek wykorzystać inaczej. Powoli do tego dojrzewam. Zbieram się w sobie i mobilizuję. A jak mogłabym go wykorzystać ?

Ha ! Robić zdjęcia oczywiście 🙂

Odkąd usłyszałam, że najlepsze zdjęcia robi się o świcie, jakoś nie mogłam się zmobilizować i spróbować, wiadomo dlaczego 🙂 Co innego gdyby było ciepło …. a no było ciepło 13 lutego 2017 !!!

W Tajlandii oczywiście. Poszłam z Edziem porobić zdjęcia przed śniadaniem około 7!  … aha … Pierwsze koty za płoty 🙂 Prawie nam wyszło, kiedy próbowałam go złapać w akcji między ucieczkami ode mnie do wody i z wody do mnie.

Tak to co ma na sobie to pidżama !

Coraz cieplej będzie u nas i może wyjdzie nam jeszcze kiedyś taka sesja o poranku podczas gdy Wy będziecie przekręcać się z boku na bok.