Wspomnienia z Taj Taj …

neverenderstory/ Marzec 13, 2017/ Bez kategorii

Daleko mi jak wiecie do blogerki 😉 Więc wpis ten nie będzie żadnym niezbędnikiem w podróży do Tajlandii, a zlepkiem pomieszanych wspomnień z wycieczki do tego kraju sprzed 2 lat i z tego roku. 🙂

W lutym 2015 byłam po raz pierwszy w Tajlandii w 6 miesiącu ciąży. Kupując bilety we wrześniu nie wiedzieliśmy oczywiście, że będę podróżować z brzuszkiem, ale tak właśnie się stało ku naszej wielkiej radości. Wiadomo, że każdy z lekarzy powiedział, że lecę na własną odpowiedzialność, ale czułam się doskonale więc odrzuciłam wszelkie niepokoje i wyleciałam z Mężem do Bangkoku. Lecieliśmy Qatar Airways przez Doha, podróż była długa, ale wtedy nie śmiałam narzekać. W końcu mogłam sobie spać na leżaku między przesiadkami licząc na to, że Andrzej obudzi mnie na kolejny lot. W Bangkoku spędziliśmy 2 dni. Mam fajne wspomnienia ze zwiedzania, tramwajów wodnych, knajpek przy Khao San najbardziej znanej uliczki handlowej w stolicy, pyszne jedzenie – tak tak Pad Thai na ulicy, najtańszy i najlepszy 🙂

Następnie udaliśmy się liniami lotniczymi Air Asia do Krabi na południe kraju. Krabi to baza wypadowa na wyspy. Przed naszym wyjazdem dość głośno było o katastrofie lini Air Asia, ale nie chwaliliśmy się rodzinie, że będziemy nią lecieć 😉 Podróż przebiegła szybko i bez komplikacji 😀 Z Krabi już tylko prom i łódeczka która odbierała nas na wodzie i zawiozła do brzegu wyspy Koh Jum. Maleńkiej, kameralnej, cichej, niekomercyjnej w porównaniu do Phuket czy Phi Phi Iland (gdzie byliśmy później na wycieczce). Ta nasza wysepka była rajem, mieszkaliśmy w domku w kształcie łodzi przy samej plaży … coś pięknego. Cisza, spokój i pyszne jedzenie w miejscowej restauracji, żyć, nie umierać.

Tak spędzałam czas w Tajlandii za pierwszym razem …

Po dwóch latach pomyśleliśmy, że czas na powtórkę z rozrywki. Zimowe wakacje w Tajlandii. Edi jest już na świecie, całe półtora roku dawno skończone, czas na jego pierwszy lot i podróż. Myślę, że taka wycieczka była by nieco łatwiejsza z dzieckiem półrocznym niż półtorarocznym, który ma już zdanie na temat tego co może, co chce, gdzie pójdzie itd. 🙂 Oj było ciekawie. Lot z przesiadką zbyt długi, jak na pierwszy lot. Czas oczekiwania miał być krótszy, ale linie lotniczne zmieniły rozkład i nic na to nie mogliśmy poradzić. Tym razem lecieliśmy bezpośrednio do Krabi, nie zahaczając o Bangkok. Naszym celem była wyspa Koh Lanta. Idealna dla rodzin z dziećmi. Przynajmniej taki był nasz ośrodek. Fajna duża plaża, basen, plac zabaw, bary, sklepy, piękna pogoda. Wszystko udało się idealnie. Czas upływał nam w trybie zaplanowanym jak na wycieczkę z Maluchem przystało. Śniadanie, plaża, drzemka, jedzenie czyli klu klu !!! Kluski lub Ryż 😀 Basen, zabawa na placu zabaw, obiad/kolacja … i próby usypiania rozkręconego naszego synka 🙂

Wyobraźcie sobie, że na Koh Lanta są dwie szkoły szwedzkie. Tak, niektórzy Szwedzi przyjeżdżają tam na pół roku, ponieważ Dzieciaki chodzą tam do szkoły, a do Szwecji wracają na Wiosnę i Lato 🙂 Hmmmm jak się o tym dowiedziełam, nie dziwiła mnie już ich złotobrązowa opalenizna. Poznaliśmy też Szweda, który pół roku prowadzi knajpę tajską (+szwedzkie dania), a na pół roku wraca do Szwecji. Fajnie … Jeśli się chce, można żyć tak jak człowiek sobie wymarzy.

Oprócz Koh Lanty byliśmy jeszcze w Ao Nang (wcześniej) przed przemieszczeniem się na wyspę oraz w Railay Beach, gdzie można dostać się tylko łodzią, mimo, że nie jest to wyspa. Tam można podziwiać fajne widoki morza w połączeniu z mega wysokimi skałami, na których ludzie uprawiają wspinaczkę.

Wszyscy ludzie w Tajlandii są bardzo mili. Jest to super fajne, ale … Czasami przesadzają z zaczepianiem dzieci. Może tylko tych o jasnej skórze, blondasów i niebieskich oczach, nie wiem. Edi był zaczepiany non stop, kiedy to było raz na jakiś czas i z jakimś dystansem to okej, ale kiedy nie mógł zjeść bo co chwilę podchodził do niego kelner i wołał Edi Edi i łapał za nóżkę, rączkę, czasami mieliśmy dość. Odsuwaliśmy się, kiedy ktoś był za blisko, nie poruszałam tego tematu nie chcąc urazić ludzi, ale starałam się mówić Edkowi, że nie nie nie, no, no no … nie będzie dawał buziaka jakiejś obcej Pani 😉 Na wyspie jest też sporo Muzułmanów i oni na pewno byli bardziej zachowawczy.

Pewnego popołudnia na Koh Lanta zobaczyliśmy tłumy miejscowych, którzy zbierali do siatek i wiaderek Krabiki Pustelniki. Na pewno coś z nich ugotowali, ale nie wiemy co. Złapaliśmy jednego i pokazaliśmy Edziowi, był zaskoczony ale nie bał się i wziął go do ręki 🙂

Wikipedia mówi, że :

Znanych jest kilkaset gatunków zamieszkujących wody całego świata. Głównie morskie, część występuje w wodach słodkich, a nieliczne na lądzie. Od innych dziesięcionogów odróżnia się brakiem pancerza na odwłoku. Aby chronić miękki, workowaty odwłok pustelnik ukrywa go w znalezionych muszlach martwych mięczaków, w których zamieszkuje (stąd nazwa).

Dzieciaki pomagały rodzicom w zbieraniu lub wymyślały przeróżne zabawy. To były jedne z najfajniejszych chwil w Tajlandii, które zatrzymałam za pomocą aparatu. Trudno zapisać wszystko i pokazać, więc pewnie powrócę jeszcze kiedyś do wspomnień z Tajlandii i wyczynów Edusia na plaży 😉 A to my w Tajlandii w lutym 2017 :

Podsumowując:

Czy warto lecieć do Tajlandii ? Tak

Czy warto lecieć do Tajlandii z dzieckiem ? Tak

Czy będzie ciężko z dzieckiem ? Na pewno, ale plusy przeważają nad minusami !

Doceniam to, że byliśmy tam z Edziem, doświadczenia które nas spotkały są bezcenne 🙂

Jeśli mogę coś doradzić, także sobie na przyszłość: Zaplanować lot bezpośredni lub z krótką przesiadką, na taką podróż polecam co najmniej 2 tygodnie pobytu na miejscu (bez podróży). Następnym razem wybierzemy pewnie inny kierunek, bo tak następny raz z dzieckiem w dalekiej podróży będzie, prędzej czy później 🙂

Jeśli macie jakieś pytania dotyczące lotu z Qatar Airways, kołyski dla dziecka w samolocie, wózków na lotnisku czy innych spraw organizacyjnych piszcie śmiało. Może będę mogła pomóc 🙂