Odmowa Mężczyzny

neverenderstory/ Listopad 10, 2016/ Bez kategorii

Myślę sobie: Pojadę w góry. Do miejscowości mniej obleganej niż Zakopane. Będzie to wycieczka prywatna. Niespodzianka dla Męża.

Wszystko zaplanowałam. Nocleg w fajnym pensjonacie, ze śniadaniem – Luksus. Później wejście na Babią Górę zwaną Królową Beskidów i nocleg w schronisku Markowe Szczawiny – Przygoda. Następnie powrót do dużego pokoju w pensjonacie – Znowu Luksus i powrót do żywych po wysiłku. Coś ekstra: Dzień pełen relaksu w basenach termalnych i saunach plus dobre żarcie 😉

Wiadomo, że najważniejszym punktem programu miała być Babia Góra i nocleg w schronisku. Podjechaliśmy na parking, auto pozostawione, plecaki na plecy i w drogę. Na jej początku musimy jeszcze kupić bilet wstępu do Parku Narodowego. Wchodzimy do drewnianej budki, gdzie można kupić też wiele pamiątek itp. Wita nas Pan i aromat papierosów. Jest to Pan starszy mocno, jeden z takich których twarz pamiętasz bo jest charakterystyczny, zmarszczki, postura, głos, gesty. Zaczynam zastanawiać się czy to człowiek Gór, co robił w życiu … Kupili bilety i wyszli. Ciekawy ten facet co nie ? Nooo … Chciałabym mu zrobić zdjęcie.

Wspinaczka była. Zmęczenie było. W schronisku wypożyczyliśmy kijki aby łatwiej było wejść i zejść z naprawdę trudnej góry. Całe szczęście że wzięliśmy je ze sobą ! Wiał wiatr. Halny ! Ciężka i wspólna przygoda. Cel osiągnięty. Uwierzcie, że schodząc z kijkami w rękach, po stromym szlaku i lądując od czasu do czasu na pupie nie bardzo miałam możliwość fotografowania. Chyba trzeba tam wrócić na wiosnę lub lato aby pocykać więcej.

Po zejściu czekał na nas gwóźdź programu czyli: Nocleg w schronisku górskim. Nasze wyobrażenie wyglądało sielsko tzn.:

  1. Kominek gdzie zmarznięci turyści ogrzewają się, suszą skarpety i piją grzańca.
  2. Ktoś grający na gitarze of course … na pewno ktoś też śpiewa i tworzy się niesamowity klimat.
  3. Nooo i oczywiście ludzie integrują się, poznają, rozmawiają … do późna 😉

Rzeczywistość: Każdy w swojej grupie coś je i pije. Pracownicy schroniska nie zagadują bo w sumie nie ma co się do gości przywiązywać. Totalnie dotlenieni padamy spać. Myślę trochę o tym Staruszku z budki na dole. Może uda mi się na tym wyjeździe zrobić choć jeden portret…

W niedzielę prognoza się sprawdza. Od rana pada deszcz. Po śniadaniu pakujemy się i schodzimy ze Schroniska na dół. Pełna nadziei biorę aparat i kilkadziesiąt złotych i idę do Dziadka. Kupuję magnes na lodówkę za 10 zł i nieśmiało pytam: Czy mogłabym zrobić Panu zdjęcie? Uśmiecha się kwaśno i odpowiada: Nie, nie dziękuję. Jestem na to za młody. Nieuczesany. Nie, nie. Dziękuję.

Nie dał się przekonać. Byłam zawiedziona, ale uszanowałam jego decyzję. I tak zapamiętam tego Pana, nawet bez zdjęcia. Jeżeli będziecie kiedyś pod Białą Górą, może go poznacie. Pozdrówcie wtedy od Dziewczyny, która chciała mu zrobić zdjęcie 😉

Jak się domyślacie zdjęć już na basenie i kolacji nie robiłam 😉 Cel spełniony: Przygoda i czas spędzony tylko we dwoje. Choć we dwoje oprócz selfie, nikt nas nie fotografował. Czasami ma to drugorzędne znaczenie :)))